Proza - polemika, Relacje - wspomnienia.

Odwilż – smęta wieczorna trzydziesta szósta.

(fragment ze „Smęt wieczornych”)

Odwilż

Tematyka jaką podejmuję się w tej jednej z końcowych „Smęt” tejże książki powinna być bardziej umiejscowioną w okolicach dnia zadusznego kiedy to w noc z pierwszego na drugiego listopada według starych podań duchy czyśćcowe przychodzą na świat prosząc o modlitwę.

Jako ludzie otrzymaliśmy od Pana dar czynienia dobra, jednakże nie korzystamy z tego. Cały bieg dzisiejszego świata uniemożliwia nam zatroskanie się o zmarłych (dlatego też do nas przychodzą), czy zadumanie się nad naszą przyszłością, drugim światem wiecznym.

Nastała odwilż, za parę tygodni przednówek. Te dwa okresy symbolizują nam dzisiaj pełne osłabienie fizyczne i duchowe. Jesteśmy „wypompowani” i czekamy na czas nadziei – czas wiosny. Temperatura podniesie swój wskaźnik, otoczenie pokryje się zielenią, a my poczujemy się zdrowsi, mocniejsi. Tylko, że duchowo – nieustannie będziemy kontynuowali marazm. I tak w „kółko”, rok po roku, do czasu późnej starości (jeżeli oczywiście Pan pozwoli nam jej doczekać).

O czym tu mówię? Otóż poniżej wyjaśnię…

Bardzo dużo rozmawiam z ludźmi na różne tematy z życia codziennego i dawnego. Poznałem wiele historii legendarnych, ale i prawdziwych udowadniających nawet dzisiaj swoją aktualność. Nie bez powodu opisuję Wam sposób oddziaływania odwilży na człowieka i krytycznie podchodzę do jego mentalności, lecz trudno o tym nie napisać. Pragnę zwrócić uwagę na przebywające wśród nas duchy. Wiele zjawisk zaistniało, nawet w naszej okolicy, świadczących o ich stałym przebywaniu i nieustannych prośbach, których my nie słyszymy. Ba, nawet boimy się nocą wyjść w pole, wędrować drogą wśród gęstwin tylko po to by nas co nie złapało za nogę – a to wszystko przez to, że nie wierzymy. Nie wierzymy w Pana i obawiamy się duchów, które przychodzą po pomoc, czyli po naszą modlitwę za nich..

Jak już pisałem w niejednych poprzednich „Smętach”, nieoznaczonych cmentarzy w okolicy jest bardzo dużo: znajdujemy nagrobki m. in. ofiar epidemii z lat tysiąc siedemsetnych któryś, rozgrabione cmentarze niemieckie, zabitych w wyniku wojen światowych – pogrzebanych nie tylko na wiejskich cmentarzach lecz także w ogródkach, rowach przydrożnych czy łąkach. Nie widzimy tego jak zwierzęta omijają te miejsca wyczuwając niepokój, a ludzie znajdujący się w pobliżu odczuwają dziwne zachowania. Podam taki przykład – wspomnienie: pewien pan wracając po nocnych żniwach z bazy SKR do miejscowości, gdzie znajdował się jego dom, był lekko podpity. Lekko, gdyż trochę w głowie mu szumiało, a choć umysł świadom był jeszcze, pewnie prowadził rower po prostej. Na pewnym odcinku drogi prowadzącej przez las poczuł jak ktoś usiadł mu na bagażnik. Ciężko mu było jechać i oglądał się za siebie, nikogo zresztą nie widząc. Dopiero, jak machnął kilkukrotnie ręką za siebie za swoimi plecami, jakby odpędzając komara, naciśnięcie pedałów stało się jakby dużo lżejsze, takie samo jak z początku, kiedy jechał bez ciężaru – cały czas podążając równą szosą.

Podobnych zjawisk było zresztą wiele, natomiast wytłumaczeniem jest wieść o ciężkich walkach prowadzonych w tymże lesie w styczniu 1945 roku i o zabitej obsłudze niemieckiego czołgu „Pantera”, a dalej o zniszczonej armacie polowej.

Częstym zjawiskiem są również duchy domowe. Niekiedy odczuwamy obecność zmarłego członka rodziny (np. dziadków) lub osoby, która kilka, kilkadziesiąt lat temu zginęła lub zmarła w tragicznych okolicznościach. W tym przypadku mówi się o nawiedzeniu domu, ale nie zawsze. Często bowiem jest tak, że właśnie dusze zmarłych przez swoje ograniczone działanie (np. upadnięcie jakiegoś przedmiotu) proszą o modlitwę, wręcz płaczą ze swojej bezsilności, a my nie potrafimy się domyślić do należy uczynić by podobne zjawiska zanikły.

Miejmy otwarty umysł i wypatrujmy podobnych wypadków. Jeśli doświadczycie podobnego zjawiska, chwyćcie modlitewnik, Różaniec, zawołajcie kapłana (zapomnijcie o tym co mówi się powszechnie złego o Kościele) i Módlcie się za nich, za zmarłych.

Po co ja to piszę? Ponieważ za „parę” lat ja, lecz także i Wy, Drodzy Czytelnicy opuścicie ten ziemski padół, by po wyjściu ducha, móc przypatrywać się swojemu minionemu życiu niczym interesujący film. Z tym, że jedną z kar będzie brak wpływu na wszelkie wydarzenia, jakie otoczą Waszych bliskich: dzieci, wnuków. Tak samo jak nasi przodkowie, będziemy płakać, cierpiąc męki i prosząc o modlitwę, gdy w tym czasie na tej ziemi, nasi potomkowie, zajmować się będą dla siebie rzeczami potrzebnymi, zaś dla nas w przyszłości zmarłych bezsensownymi. Rozpaczać będziemy, że młodsze pokolenia o nas będą zapominały.

Podam inny przykład:

Jest stary zamek (dziś muzeum) niewielkich rozmiarów, w niewielkim mieście w Prusach, czyli tu w naszym województwie. Za dnia wszystko funkcjonuje normalnie – jak należy: turyści zwiedzają pomieszczenia, obsługa dopełnia obowiązków. Zbliża się noc. Brama i drzwi zostają zamknięte, prąd zaś odcięty przez jeden główny wyłącznik w transformatorze. Zapada ciemność we wszystkich oknach oprócz jednego. W tej komnacie od kilkunastu lat jarzy się ta sama żarówka, która nigdy się nie spaliła. Instalacja elektryczna wielokrotnie była sprawdzana, nawet raz odłączono prąd na całej okolicy – a żarówka w dalszym ciągu się świeciła. Dla normalnego człowieka wydaje się to niebywałe, ale zasięgając głębiej do archiwów, znajdziemy notatkę dotyczącą pewnego tragicznego wydarzenia skutkującego śmiercią kobiety. Ciało jej zostało pogrzebane, dusza pozostała uwięziona. I kiedy prawie każdy mieszkaniec tego miasta zna tę historię, spośród wielu tysięcy ludzi nikt nie pomyślał by za tę kobietę złożyć datek na Mszę Świętą. Tak jest do dziś.

Nikt z nas nie chciałby być na miejscu tej kobiety. Żyć nadzieją przez całe lata, wydając wyraźne sygnały do ludzi z prośbą o zainteresowanie, pomoc. Pamiętajmy, że będziemy w takiej samej sytuacji. Stare porzekadło mówi że: „jeśli my nie będziemy modlić się za zmarłych, za nas przyszłe pokolenia także nie będą”.

Autor tej „Smęty” również będzie o to żebrał, co przypomina już dziś.

Z pozdrowieniem

8 II 2019 r.

Leave a Reply

Theme by Anders Norén