„Oprócz dziewczyny spoczywa także i babka.”

 

Te słowa tkwią mi głęboko w pamięci od ponad miesiąca, które posłyszałem od znajomych mi ludzi. Nie zapamiętana, której grób pokryto ziemią, gruzem i darnią, czekają swego, kiedy ktoś je wspomni.

Niegdyś dalekim był od takich spraw. Siadywałem przeważnie przy pianinie, jak niegdyś Chopin wieczorami przy fortepianie w Paris czy Nohant, w nikłym świetle kilku świec. Z tym, że u mnie na pianinie świece zastępowała lampa z żarówką „czterdziestką”, w jasności której kryły się wszystkie cztery krańce pokoju, tworząc niekończącą się przestrzeń. Z przestrzeni tej wybrzmiewała muzyka stosownie odpowiadająca dawnemu wieczorowi – pogodnego lub burzowego.

Lubię pisać o niczym. Jakoś tak to jest, że marnuję czas na głupoty, w tym też i na pisanie (chociaż słabej jakości). Nazywa się to grafomanią. Powiadają, że „dzienniki nie płoną”, jednakże autor tychże słów zapomniał dodać takiego stwierdzenia „jeśli są porządnie sporządzone”

Wyrasta u mnie potrzeba nauki języków: niemieckiego, którego nienawidzę; łaciny:  którą z nikim się nie dogadam i pruskiego: tworzonego od kilkunastu lat od podstaw na nowo. Nauka ta jest związana z nowym projektem literacko-muzycznym, o którym wspomnieć więcej nie mogę.

Ale wszystko inne, i literatura, rowery, FSO, muzyka oraz pozostałe głupoty materialne rodzajowości posiadania ludzkiego… i cmentarze. Nie tylko nasze, polskie, gdzie pochowani są bliscy, lecz także niemieckie, menonickie, rosyjskie.

Pamiętajmy o nich!

Bo choć nie są nam znani bezpośrednio, często niczym godnym się nie zasłużyli – należy im się pamięć.

A kiedyś Skandynawowie, Prusowie? Wiara chrześcijańska zabrania nam porównywać się do ich praktyk religijnych, ale słuszności w upamiętnianiu swoich zmarłych nie możemy im odebrać. A wiedzieć trzeba, że swoich przodków upatrywali w przyrodzie czy przedmiotach codziennego użytku. Czyż my nie robimy tak samo?

Robimy. A to przez naszą naturalność. Kiedy wyjmując starą suknię z rozsypującej się szafy, widzimy obraz naszej babci stojącej w tejże sukni, czy dziadka układającego włosy na wodę z cukrem i czeszącego grzywę grzebieniem,  teraz trzymanym przez nas w dłoni.

Obowiązkiem naszym jest pielęgnacja pamięci zmarłych, gdyż i za lat kilkanaście i o naszych duszach prędko potomkowie zapomną.

Z początkiem października zamyśliłem sobie, później przykładem mojego znajomego Tomka, pójść i pouprzątać niemieckie cmentarze, odnowić napisy. Części cmentarzy już nie ma, najpiękniejsze groby rozkradziono.

Być może rozpocznę cykl felietonów pod tym tytułem. Wieczory stały się dłuższe, zima zbliża się wraz z każdym dniem, to i będę bardziej poświęcał się rodzinie i literaturze.