Proza - polemika

Cześć! Nazywam się Janek M. Jaskot, mam 23 lata i …

Cześć! Nazywam się Janek M. Jaskot, mam 23 lata i …

i co…

Można by się długo zastanawiać na tym, nad sobą, co się komu w życiu przytrafiło, jak przebiegły kolejne lata.
Naturalnie w całym tym pędzie do którego zmusza nas świat trudno znaleźć chwilę by zastanowić się nad sobą, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, znaleźć odpowiedź na nurtujące pytania. Wszyscy żyjemy w trybie wyścigu szczurów, nie odstajemy od wzajemnej rywalizacji.
A gdy przychodzi ostatni dzień życia, uderzamy głową z mur, bijemy się w piersi krzycząc: Dlaczego Panie nie pokazałeś mi jak marnuję swój jedyny czas? Wszystko co zaszło, spowodowane ma być winą Pana, a jednak jako głupcy dopiero u schyłku życia dostrzegamy i żałujemy, że każdy dzień, każda minuta posiada swój niepowtarzalny byt. Napoleon mówił swoim oficerom przed jedną z bitew przeciw zawiązanej koalicji państw europejskich: „Zawsze oddaną przestrzeń można odzyskać, utraconego czasu nigdy”.
Gdy tak próbujemy jakoś przemóc się, zmobilizować do chwilowego postoju pojawia się myśl że jednak coś się zmieniło. W całym pędzie zapomnieliśmy o czymś…

Cienie spomiędzy drzew

Z książką wyszło tak, że od samego początku nie miałem w zamyśle oddawania rękopisu do wydawnictwa (tak tak, wszystko piszę odręcznie). Dziś już, niespełna rok po wydaniu i czterech latach od rozpoczęcia pisania, trudno mi zrozumieć że „Cienie” mogłyby mieć jakąkolwiek głębszą wartość literacką dla świata i ludzi. Powiecie w tej chwili „Janek znowu się żali”, ale ja mówię jak jest realnie. „Cienie spomiędzy drzew” jest pozycją ukrywającą się za tysiącami innych książek dużo lepiej napisanych, świadczących o doskonałym warsztacie literackim ich autorów. Dziś, kiedy doświadczam takiej sytuacji, że lokalne biblioteki nie chcą ze mną współpracować, wiem , że książka nie ma wartości ponad to, że jest jedynie sentymentem dla mnie i ukazaniem tego co siedzi mi w głowie.

Sonata

Druga obok nokturnu moja ulubiona forma muzyki instrumentalnej (fortepianowej). Słucham jej po raz kolejny od pięciu lat tak samo zafascynowany jak za pierwszym razem, kiedy to drogi mój przyjaciel z lat szkolnych – Jakub, przesłał mi drogą mailową swoją pierwszą większą kompozycję: Sonatę a-moll: Allegro assai – mistrzowskie dzieło godne porównania z Beethovenem. Jakub stopniowo rozwijał się – powstawały z czasem mniejsze dzieła symfoniczne, później większe formy (nawet Symfonia), a dziś studiuje pod okiem profesjonalistów. A ja zatrzymałem się w miejscu.

Osetnik

Siedząc w polonezie i słuchając sonaty Kuby, która powoli zbliża się ku końcowi, patrzę na mury, a właściwie ruiny murów kościoła w Osetniku. Poniżej nich stoją pod nimi ławki i jeden większy stół, służące być może do sprawowania latem niedzielnych Eucharystii bądź pijatyk. Całość otacza płot żelazny, gdzieniegdzie stoją wysokie na półtora metrów żeliwne krzyże. W bramie cmentarza na słupie dumnie wisi biało niebieski znaczek „Zabytku Chronionego Prawem”.

Tylko chronionego, do momentu aż mury upadną. W czasie mojej trzymiesięcznej nieobecności znowu runął kawałeczek ściany. Tylko kawałeczek… Przeciętny człowiek nie rozumie, że każda odłamana część zabytku bardzo doskwiera, boli tak jakby odciąć sobie mały paluszek dłoni. Nie boli? Sami powiedzcie…

Zmieniają się nasze Prusy. Pomalutku co słynniejsze zabytki podnoszone są z ruin, coraz częściej dostrzegamy że ich brak powoduje zapomnienie charakteru tych ziem.

Głupi jestem że nie wziąłem ze sobą tego fajnego Canona od Adama. Pogoda jest świetna, światło w sam raz. Ładne obrazy udałoby mi się uchwycić. Już rano coś przeczuwałem, że gdzieś mnie poniesie…

Wrażliwość…

jest to moje przekleństwo, chociaż nie ukrywam pomogła mi napisać książkę, ukazuje jak grać na fortepianie, nawet teraz kiedy niewygodnie mi się pisze siedząc w poldku, uparłem się i notuję dalej.

Przez wrażliwość często boli. Wiele bodźców które po kimś innym „spływają”, u mnie jednak na długo pozostają w pamięci. A te auta – fiacik i polonez? Wyrażają mnie, po pewnej części to co „siedzi” u mnie w głowie. Pracując w Niemczech jeździłem znanym większości żółtym „Wigruskiem”, a raz nawet jeden Turek gonił mnie chcąc ukraść mi rower. Nie udało mu się. Byłem szybszy. A w obcym kraju fajnie było mieć przy sobie coś polskiego i jeździć z dumnym napisem na ramie roweru: ” Wigry 5″. Podobnie jest i tu. Nie wiem czy ktoś mi życzliwy potrafił by wyobrazić sobie to jak przesiadam się na Golfa, Passata czy Escorta. Ja na pewno… nie.

Dziadek i fiacik

Paru osobom już wspominałem że fiacik chyba jest mi na ten żywot przypisany. To on pierwszy powiedział mi, że pan Roman (poprzedni właściciel) umarł, później Iza to potwierdziła. A chociaż o to że w godzinie śmierci pana Romana fiacik stał sobie w ciepłym garażu u wulkanizatora i nie mogłem go odpalić. A tak… Bez powodu silnik nie chciał załapać. Na drugi dzień dowiedziałem się jednak, że jednak był powód.

Później pojawił się ktoś, z kim nawiązywała się współpraca nie tylko zawodowa…

Oliwka

i już wszystko wiadomo. 😉

 

Cześć! Nazywam się Janek, mam 23 lata i… wciąż uczę się… jak żyć…

 

1 Comment

  1. Janku ja i wielu osób cieszymy się, ze masz tą „swoją” wrażliwość…ale jak sam piszesz nie warto brać udziału w wyścigu więc nie porównuj siebie krytycznie do innych, najważniejsze żebyś Ty czuł się ze sobą dobrze i rozwijał swoje pasje i nie ważne czy zdobędziesz Mont Everest ważne żeby to był twój szczyt 😉 co do naszych terenów wczoraj spędziłam nad tym tematem prawie cały dzień…o wielu rzeczach nie wiedziałam ( nawet kolejny raz zwróciłam się do Ciebie o pomoc 🙂 ). Nie jesteśmy ani Warmią ani Mazurami, Powiśle-nowa nazwa, do Żuław też już się nie zaliczamy- jak wyczytałam na naszych terenach była Pogezania. I również smutek mnie ogarnął, że po dawnych ludziach, którzy tak jak my tu żyli, mieszkali walczyli, kochali się, nie zostaje prawie nic nawet nie mamy odrębnej nazwy…ciężko znaleźć jakikolwiek ślad kulturowy….kiedyś będzie z nami tak samo…ale dlatego tak ważne jest to co robisz, dla mnie, naszych sąsiadów…i dla tych co kiedyś tutaj żyli. Pozdrawiam… 🙂 A co do książki…ostatnio Ci mówiłam, że to jedna z najcenniejszych rzeczy w naszej Gminie, która zdarzyła się ostatnio…włożyłeś w nią chęci, pasję, serce , czas dwudziestoparolatka…jak możesz wątpić w jej wartość- ja nie wątpię!! Gratulację pojawienia 🙂

Leave a Reply

Theme by Anders Norén