Kaplica dworska Schloss Karwinden rodu von Dohna – wielokrotnie opisywana, fotografowana, dziś już w stadium upadku i ruiny. Obiekt częstego odwiedzania przez turystów, zapomniana przez okoliczne władze czy fundacje.

Dziś i ja zająłem się tym obiektem, który jako ten początek mojej drogi odkrywania zagadek naszego regionu traktuję jako już wspomnienie. Gdzieś w papierach zalega jeszcze mój rysunek tego obiektu sprzed prawie 10 lat (nigdy nie umiałem i nadal nie znam się na rysowaniu, ale ta kaplica mi chyba się udała).

Ruiny kaplicy pamiętają lata 1623-1626 kiedy ręce ludzkie postawiły mury przypałacowej świątyni na rozstaju drogi do Wilcząt, później przetrwała Wojnę Północną i Szwedów, oparła się wojskom Napoleona, by zimą 1945 roku zostać częściowo spalona.

 

Ołtarz z ostatniego zdjęcia po wojnie najprawdopodobniej trafił do kościoła w Osieku, gdzie ołtarz boczny wykazuje duże podobieństwo.