Polska motoryzacja - to czym podróżujemy ;)

FSO Polonez MR’87 „Akwarium”

Któż ze starszego pokolenia nie widział opuszczonego rdzewiejącego poloneza stojącego na parkingu gdzieś na miejskim osiedlu? Kto nie słyszał opowieści o biodegradalności polskiego samochodu, który z każdym rokiem stawał się szybszy w trakcie jazdy i spadała średnia spalania benzyny wraz z utratą masy pojazdu (skorodowane elementy nadwozia po prostu odpadały od karoserii).

To jest właśnie Polonez – przez wielu przeklinany i znienawidzony, przez innych wspominany ze wzruszeniem. Tak właśnie było. Każdy egzemplarz począwszy od pierwszych modeli do ostatnich Caro + to właśnie w sobie miały, że montowany ręcznie przez pracowników fabryki różnił się od siebie jakością produkcji. Jeden psuł się na potęgę raz za razem, inny przejeżdżał bez awarii nawet kilkadziesiąt kilometrów. Ale jeździło się, bo do 1989 roku nie było możliwości kupna innego auta tak pojemnego i wygodnego.

Patrząc obiektywnie można rzec że Polonez posiada same wady – paliwożerny, awaryjny, rdzewieje na potęgę i powolny, ale ma w sobie to coś czego innym autom brak – jest polski. Kiedyś jedna pani na stacji benzynowej wyśmiała mnie, że „jak to ja jeżdżę polonezem, skoro tak dużo pali  – z dziesięć, piętnaście litrów  na sto na pewno chochluje”. Nie zraziło mnie to. Ponadto jako jeden z nielicznych polonezów wyprodukowanych w tamtym okresie w moim jest ogrzewanie, niezwykle cenne w porze zimowej, a średnie spalanie benzyny ostatniej zimy wyniosło mnie 9l/100km co jest wynikiem zadowalającym, a teraz jesienią: 7,7l/100km. Oczywiście jest to możliwe do osiągnięcia tylko przy odpowiedniej technice jazdy i przyzwyczajeniu się do pracy silnika 1500 czy 1600.

Wersja Poloneza MR 87 była produkowana w latach 1987-1990 jako lifting dobrze znanego z lat poprzednich „Borewicza”. Zmieniony przód, dodane tylne boczne okna oraz zmieniona tylna klapa nieco odświeżyły przestarzały wygląd auta nadając mu potoczną nazwę „Akwarium”, a „nowy” (rozwiercony z silnika 1,5) motor 1,6 dodał aż tylko 5 KM mocy dzięki czemu polski „Mercedes” rozwija prędkość maksymalną 160 km/h i przyspiesza o sekundę szybkiej (14,9 sek.). Auto nie było wręcz demonem prędkości, ale stan dróg i tak nie pozwalał (prawdę mówiąc wciąż nie umożliwia) na osiąganie takich wielkich prędkości.

Wielu dawnych użytkowników polonezów twierdzi że „Akwaria” nie korodowały tak szybko jak późniejsza Caro czy Caro+, które jak twierdzili Koreańczycy były częściowo ocynkowane.

Zdjęcia autorstwa Oliwii („W mgnieniu obiektywu” – facebook) – koleżanki z Pasłęka:

Dziś już można spotkać takie auta jedynie na zlotach grup pasjonatów FSO, ewentualnie czasami gdzieś na mieście użytkowane przez starszych wiekiem pierwszych właścicieli.

Mój egzemplarz pochodzi z roku 1989 i jeżdżę nim od półtora roku. Nie narzekam na awaryjność – przecież to auto ma prawie 30 lat! Staram się go utrzymywać w możliwie najlepszym stanie, aby mógł cieszyć oko jeszcze długie lata.

Pozdrawiam

jmj

(fotografie w moim wykonaniu, Oliwii, a także z domeny publicznej)

 

2 Comments

  1. Krzysztof

    Jako że FSO składało samochody z czego się dało, historia modeli jest mocno zawiła. Dodatkowe okienko w słupku C pojowało się nieco wcześniej, i prawdopodobnie było poczatkowo dostępne za dopłatą i głownie dla samochodów kierowanych na eksport. Samo Akwarium zaś zastąpiono przejściówką w drugiej połowie roku 89r. którą zresztą widać na załączonych zdjęciach, ten czerwony egzemplarz to już mr 89(Inne położenie kierunkowskazów). Egzemplarz w tekście od „typowego” akwarium z tego okresu różnią światła tylne oraz logo na atrapie starszego typu, oraz napis FSO. Z nudów musiałem sobie popisać, wybaczcie 😀

  2. Janek

    Spoko Krzysztof, dzięki za Commento. Białe „Akwarium” pochodzi z roku 1989. Posiadał silnik 1500 jednak z powodu tego że dokonał żywota, byliśmy zmuszeni zamontować nowy z Caro o pojemności 1600. Polecam wszystkim pasjonatom do zakupu polskich aut i jeżdżenia na co dzień. Te auta naprawdę dają radę. Warto je zagazować.

Leave a Reply

Theme by Anders Norén