I – stacja kolejowa

Następna osada na trasie odkrywania pozostałości dawnego kreis Preussisch Holland i Braunsberg. Tym razem ważna niegdyś dla wsi stacja kolejowa, która co prawda nie posiada zbytnio pięknego historycznie uroku, lecz była świadkiem tragedii jaka wywiązała się w roku 1945 około północy z 22 na 23 stycznia, kiedy zderzył się ostatni pociąg z uciekającymi do Elbląga uchodźcami pochodzącymi z Morąga i okolic wraz ze stojącym na postoju w Zielonce transportem wojskowym.
Dramat nie zakończył się wraz ze zderzeniem składów. Prawdziwej rzezi dokonały sowieckie jednostki rozpoznawcze. Ostrzelały one z działek czołgowych oraz broni maszynowej wagony zabijając i raniąc wielu ze znajdujących się uchodźców. Ludzie pozostawiając dobytek zaczęli uciekać w stronę najbliższego lasu, jednak część z nich również dosięgły kule z karabinów maszynowych. Pancerna jednostka rozpoznawcza bez wyłączania silników diesla najsłynniejszych czołgów wojny podążyła w dalszą drogę na (Elbląg) Elbing.
Bardzo wczesnym niedzielnym przedpołudniem i ja zjawiłem się na zwyczajnej jak w większości okolicznych stacji. Po twardych równych końskich łbach zatrzymałem się za budynkiem dworca. Przespacerowałem się po wąskim długim peronie.
Świadom że nie ma szans napotkania kogoś z okolicznych mieszkańców oraz pod wpływem nasilającego się deszczu podjąłem decyzję o powrocie do wsi, gdzie wstąpiłem do kościoła. Uprzednio zrobiłem jeszcze kilka zdjęć dla
upamiętnienia dnia.
Na zwiedzanie Zielonki Pasłęckiej, a przy tym zbieranie materiałów do nowej książki poświęcę inny dzień. Chciałbym również poprosić dawnych znajomych z Zielonki o pomoc w nawiązaniu kontaktu ze starszymi członkami rodzin lub sąsiadów.

II – wieś

Ostatnia część opisu jakże niezwykłej miejscowości, o której można stwierdzić iż tętni własnym życiem. Tu znajduje się szkoła podstawowa, remiza OSP, dom kultury, biblioteka, znane w całej diecezji Sanktuarium Jezusa Miłosiernego. Ciekawością jest fakt iż w 1945 – 1948 roku niemalże wszyscy mieszkańcy przybyli z ogarniętego pożogą Wołynia i to spowodowało utworzenie w Gruenhagen swoistej małej ojczyzny (co objawiało się to m.in w przejściowej nazwie wsi do 1948 r. – „Wołyniec”). Dziś koleją rzeczy z biegiem lat nieco zmieniło się to – kształtują się kolejne pokolenia znające przeszłość tylko z opowiadań które wciąż pracują nad tym aby pamięć o losach swoich dziadków nadal żyła wśród nich. A choć jedni prawowici mieszkańcy wyjeżdżają za pracą, w miejscu ich pojawili się inni. Uciekają oni od zgiełku większych miast, tu budują swoje domy korzystając z dogodnego położenia Zielonki względem okolicznych miast.
Stojące niemal przy każdym domu wzdłuż ulicy małe kapliczki kojarzą mi się z religijnością ludności dawnych polskich Kresów. Przyćmiły one dawny obraz Gruenhagen iż nie przypomina ona charakterystycznego wizerunku pruskiej, niemieckiej ulicówki.
Już nie jeden historyk napisał artykuł o historii tejże miejscowości nadto w internecie jest kilka stron internetowych w języku polskim oraz niemieckim przedstawiające wydarzenia sprzed wieków, również na youtube znajduje się kilkanaście filmów toteż nie ma sensu powielać tych samych faktów tylko krótko opiszę moje spostrzeżenia jako, no można powiedzieć, turysty.
Przed kilkoma tygodniami napisałem relację z wydarzeń na stacji w Zielonce, tak też dziś najpierw udałem się tam aby od przejazdu kolejowego rozpocząć przejazd przez Zielonkę. Nie jednego podróżnego zdziwi świetny stan nawierzchni. Widok kostki brukowej znacząco nie zmienił się od momentu ułożenia jej sprzed stu laty – w jednym miejscu tylko ktoś pewnie przekopał ją w poprzek tworząc uskok. Domy po obu stronach ulicy już nieco zmieniły swój wygląd, ale wciąż odróżniają się od budynków postawionych po 1945 r. Nie zrażają jednak swoim wyglądem, stopniowo przybierają one wygląd współczesny nie odbiegający od nowoczesnego budownictwa. W centrum wsi znajduje się oświetlana nocą świątynia, wyraźnie widoczna z kilkunastu km, obok niej golgota i pomnik upamiętniający żołnierzy 27. Dywizji Piechoty AK, w której służyło również wielu dawnych mieszkańców Zielonki.
Zakończenie mojej krótkiej trasy miało miejsce przy pozostałościach murów dawnego młyna znajdującego się przy drodze na Kiełminek. Niestety zarośnięty praktycznie nie jest widoczny od strony ulicy, ale w linku poniżej pokażę jak wyglądał przed ostatnią wojną, a ponadto przedstawię zdjęcia z dzisiejszego dnia przeplatane ze starymi fotografiami.

Czy jest coś o czym nie wspomniałem, a warto powiedzieć na forum? Jeśli tak zachęcam do komentowania i dyskusji.
Już dziś mogę zapowiedzieć, że następną miejscowość niestety odwiedzę najwcześniej za dwa tygodnie. Pozdr.

http://www.bildarchiv-ostpreussen.de/…/bildarchiv/suche/sho…

http://www.bildarchiv-ostpreussen.de/…/bildarchiv/suche/sho…

http://www.bildarchiv-ostpreussen.de/…/bildarchiv/suche/sho…

http://www.bildarchiv-ostpreussen.de/…/bildarchiv/suche/sho…

http://www.bildarchiv-ostpreussen.de/…/bildarchiv/suche/sho…

http://www.bildarchiv-ostpreussen.de/…/bildarchiv/suche/sho…